Obsesja na punkcie zdrowego odżywiania?


Czy można mieć obsesję na punkcie zdrowego odżywiania? Liczyć kalorie? studiować bez końca etykietki? Spędzać długie godziny w sklepach ze zdrową żywnością płacąc bajońskie sumy za ekologiczne produkty?

Gdzie znajduje się granica między folgowaniem sobie we wszystkim a panicznym unikaniem wysokoprzetworzonych pokarmów?

Trudno na to pytanie odpowiedzieć.  Z jednej strony naukowcy twierdzą, że najzdrowsi ludzie żyją w regionach nieuprzemysłowionych, gdzie jedzenie wolne jest od konserwantów i sztucznych dodatków, gdzie ludzie żywią się rybami, warzywami i kozim mlekiem.

Inni znów  podają przykłady osób które jadły co chciały, piły, paliły i dożyły do 90’tki w dobrym zdrowiu. Geny ich uratowały czy…. optymizm?
A może junk food nie jest aż tak bardzo szkodliwy…?

Chciałabym, nie ukrywam, odżywiać się  zdrowo  –  zawsze. Ale to zwyczajnie nie jest możliwe.  Pora pozbyć się złudzeń. Nasza cywilizacja, rzeczywistość wielkiego miasta, tempo życia – wyklucza 100% ekologiczne odżywianie i „wyłącznie” zdrowy styl życia.

Niedospanie. Jedzenie w biegu. Stress.
< reality puka do drzwi.

*

Tak naprawdę największą nadzieję dla siebie widzę w kontynuowaniu mojego treningu.

Mam nadzieję że sprawne ciało, wydolne serce, dotlenione tkanki – sprawniej będą sobie radziły z wyzwaniami życia w sercu cywilizacji. Z toksycznym środowiskiem i nie-zawsze-idealnym jedzeniem.
Nie można popaść w obsesję, nie można dać się zwariować. Skupianie na zagrożeniach czyni je tylko bardziej realnymi ;) I na pewno nie poprawia nastroju :) A przecież dobry nastrój i optymistyczne podejście to jeden z kluczowych składników długiego i zdrowego życia ! :P

Nadwaga a ryzyko raka


Coraz więcej badań potwierdza związek między nadwagą  a zwiększoną zapadalnością na raka określonych narządów. Tłuszcz nie jest zwykłą tkanką! Produkuje ona ponad 100 substancji chemicznych i hormonów, wpływając na stan całego organizmu. Jednym z hormonów jest np  estrogen, którego nadmiar w okresie post-menopauzalnym u kobiet wydatnie zwiększa szansę na raka macicy i piersi.

Najczęściej wiązane z otyłością są:
-rak jelita grubego, macicy, przełyku, pęcherzyka żółciowego, nerek, trzustki i postmenopauzalny rak piersi.

Poza tym :
Tkanka tłuszczowa produkuje i uwalnia do krwiobiegu cytokiny, białka mające wpływ na komunikację pomiędzy komórkami. Nadmiar komórek tkanki tłuszczowej oznacza także nadmiar cytokin, które krążąc po organizmie powodują chroniczny lekki stan zapalny.
Z kolei stan zapalny powoduje wzrost produkcji wolnych rodników, które uszkadzają DNA i mogą zapoczątkować proces powstawania nowotworu…

Podkreślane jest również szczególne niebezpieczeństwo otyłości  tybu brzusznego. Tłuszcz gromadzi się wówczas wokół narządów wewnętrznych.
Taki typ budowy mają tzw „jabłka”. „Gruszki”  czyli kobiety z otłuszczonymi biodrami, są mniej zagrożone.
Ten tak zwany tłuszcz wewnętrzny jest znacznie bardziej szkodliwy, bo to on właśnie produkuje hormony i cytokiny powodujące insulinooporność i stany zapalne…

Więcej informacji :
http://portalwiedzy.onet.pl/0,18585,1637990,1,czasopisma.html

Nigdy nie jest za późno na poprawę sylwetki!


Wiek nie zmniejsza Twoich możliwości ! Jak udowodnili naukowcy badający grupę 18-letnich i 39 letnich mężczyzn po 12 tygodniach treningu. Kontrolowano przyrost masy w bicepsie. Okazało się, że nie było żadnej różnicy. 39-letni panowie mogli się pochwalić takim samym rezultatem jak ich młodsi koledzy.
Pamiętajmy zatem – warto ćwiczyć nawet gdy na karku wisi nam już piąty krzyżyk. Zapobiegnie to zanikowi masy mięśniowej, gdy już go przekroczymy…

Jedz śniadania!


Kolejne wyniki badań dużych grup ludzi,  związane z ich nawykami żywieniowymi zostały niedawno  przedstawione przez australijskich naukowców. Okazało się że osoby które jedzą śniadania regularnie, już od wczesnego dziecińswa mają :

- niższe BMI niż ich zapominający o tym posiłku rówieśnicy
– mniejszy obwód w pasie
– niższy poziom glukozy
– niższy poziom cholesterolu (zarówno ogólny jak i LDL)

Pierwszy posiłek zaleca się do pół godziny po przebudzeniu.

Neopilates – nowoczesna odmiana pilatesu

neopilates
„Neopilates – to ćwiczenia oparte na koncepcji wellness, zakładającej fuzję umysłu i ciała, dzięki której osiągniecie lepsze samopoczucie. Ten system pozwoli wam wprowadzić elementy tej niezwykłej techniki do waszego życia.”

Oto cytat z onet.pl, pozwalający zyskać blade wyobrażenie o tym czym jest neopilates. Jednak czym różni się on od zwykłego pilatesu?

Bardzo chciałabym wiedzieć. Oglądając filmy instruktażowe
http://zdrowie.onet.pl/tagi/neopilates,8154,tag.html
– nadal nie widzę specjalnej różnicy między tym co stanowi bazę pilatesu a tym co stanowi bazę neopilatesu :)

Power woman – Zuzana

Dziś chcę polecić stronę dziewczyny, która ćwicząc wyłącznie w domu, z użyciem głównie domowego sprzętu (jak torby z książkami czy butelki z wodą) – wypracowałą sobie piękne ciało. Gratuluję jej samozaparcia!

Poznajcie Zuzanę :)

http://www.bodyrock.tv/

Efekt odstawienia ćwiczeń. Gorzkie wnioski.


Ostatnio miałam możliwość spotkać kilka koleżanek, które razem ze mną zapisały się na  aerobik blisko 1,5 roku temu, wtedy,  gdy zaczynałam moją przygodę z treningami.

Na jakiś czas zniknęły mi one z oczu ..właściwie na około  rok :)
Dwie z nich zauważyłam na siłowni. Przechodząc obok jednej z maszyn,  zerknęłam na ćwiczącą tam tęgą osobę  i zauważyłam z niejakim przerażeniem,  że jest to moja znajoma, którą poznałam we wstępnym okresie moich treningów! Wtedy ważyła dokładnie tyle co ja…

Ale cóż to za zmiana!
Poszło jej co najmniej 15 kg w górę! Co się stało? – myślę.
Oczywiście, z dyskrecji, nie zapytałam, ale wiedziałam że to  nie jest wcale efekt ciąży.

Drugą ze wspomnianych osób, zobaczyłam gdy bez entuzjazmu przyglądała się maszynie do ćwiczenia brzuszków.
Kiedyś była NAJSZCZUPLEJSZĄ dziewczyną w grupie początkujących. Teraz ważyła chyba około  65 kg, – dużo, jak  na swój drobny wzrost i budowę…

Trzecią zauważyłam przy recepcji na siłowni.
Jej twarz przypominała księżyc w pełni…
Zapisywała się znowu na podstawowe zajęcia.

Co się stało z tymi dziewczynami?
Przez kilka miesięcy przecież tak regularnie ćwiczyły…
Potem nagle zrezygnowały i w kilka kolejnych miesięcy – przybrały gwałtownie na wadze.

Wniosek z tego wypływa następujący :
– Nasz metabolizm dostosowuje się do wzmożonego wysiłku. Więcej spalamy, większy jest zatem apetyt.
„Rozkręcone” obroty na jakich się znajdujemy  nie zwalniają bynajmniej od razu, gdy odstawimy ćwiczenia. Organizm wciąż chce jeść tyle ile jadł, gdy podejmował większy wysiłek…Wtedy zaczyna się proces przybierania na wadze.

Antidotum.
Jedyne wyjście z tej sytuacji to…ograniczyć ilość kalorii po tym jak np. pod wpływem kontuzji, musimy wstrzymać treningi.
Mówi się trudno! Ciało musi  mieć czas, by powoli się dostosować do obniżonej ilości ruchu i  znów nauczyć pracować na niższych obrotach.
Metabolizm musi się wyrównać.

Mówi się, że każda dieta skutkuje efektem jojo.
Możliwe zatem, że każdy intensywny trening, skutkuje, po jego odstawieniu, przybraniem wagi. Nie ma róży bez kolców ;)

Czy istnieje jakaś złota droga w odchudzaniu?
Możliwe że najlepsza jest wypadkowa dwóch czynników = złota ścieżka.
Trochę treningu i trochę mniej kalorii.
To da zapewne najstabilniejszy efekt.

Decyzja należy do Was :)